PRZEPIS NA RADOŚĆ

1 Tes 5, 16-22

 

Nowy tydzień i nowa odsłona Tego, który Jest… RADOŚCIĄ

Tekst Słowa Bożego, które proponuje nam trzecia niedziela adwentu, NIEDZIELA RADOŚCI to fragment listu św. Pawła do Tesaloniczan. Słowo to prowadzi nas do poszukiwań w najgłębszej przestrzeni, jaką jest rzeczywistość naszego serca. Zasiane, budzi mnie do refleksji nad istotą czym faktycznie jest radość. Jak ja ją postrzegam w swoim życiu, co jest moją radością, czy jest w moim sercu i czy właśnie ta radość daje mi poczucie spełnienia, szczęścia? Te i wiele innych pytań zadaje sobie dzisiaj ja i wierze, że wielu z nas. Odpowiedzi mogą być trzy: mam, nie mam, mam ale nie w pełni. W której z nich odnajdujemy się dzisiaj - ja i TY? Święty Paweł oraz nauczanie, w którym poprowadził nas ks. Bogdan, z pewnością pomoże Ci, udzielić sobie odpowiedzi i poszukać właściwego rozwiązania.

Czym jest RADOŚĆ? Radość czyli nie smutek, stan całkowitego spełnienia. Zastanawiając się chwilkę, łapię się na tym, że tak bardzo oswoiłam w swoim rozumieniu słowo RADOŚĆ – ZADOWOLENIE, iż często nie zastanawiam się nad jego pełniejszym, głębszym znaczeniem. Jeśli radość ma być w moim sercu, musi pojawić się tam realna przyczyna tej radości, realne COŚ lub KTOŚ, kto tę radość przyniesie. Dochodzimy więc do istoty - jak postrzegam radość ja, jako człowiek wierzący w Życie i Zmartwychwstanie Jezusa.

Pierwszym warunkiem radości chrześcijańskiej, jak mówi Papież Franciszek, jest przekierowanie uwagi skupionej na sobie i postawienie Jezusa w centrum swojego życia. Stawiając Jezusa w centrum - dla mnie zapraszając Go do współpracy - to tak jakby podpisywać umowę, w której ja nigdy nie jestem stratna. Ktoś może się nie zgodzić mówiąc, że zawsze trzeba ponieść jakiś koszt. I w pewnym sensie to prawda. Życie z Jezusem to nie zawsze przyjemny spacer, to często droga pod górę, w różnych okolicznościach i warunkach. Jednak wchodzić na tę drogę, to jednocześnie decydować się na rozwój, na przekraczanie swoich ograniczeń po to, by odnaleźć na nowo siebie. Dynamizm drogi, do której zaprasza nas Jezus, jest siłą napędową ku poszukiwaniu RADOŚCI.

Możesz zapytać - dlaczego mam być radosny? Radośni, czujemy się spełnieni i szczęśliwi – to stan do którego jesteśmy powołani inaczej mówiąc zaproszeni przez samego Boga. Jeśli tak, nie ma nic mądrzejszego niż z tej możliwości skorzystać.

Św. Paweł w liście do Tesaloniczan a za nim ks. Bogdan, proponują nam konkretną zasadę, która dotyczy i dotyka serca, która dotyczy mnie i Ciebie, będącej jak recepta od lekarza lub jak przepis na chleb, który jest ważnym elementem naszego pożywienia. Zasada ta brzmi: „zawsze się radujcie. Najpierw potrzebujemy przygotować wszystkie składniki, które potem odpowiednio połączone, dadzą efekt w postaci konkretnego produktu.

Pierwszym składnikiem, niczym mąka do pieczenia chleba jest MODLITWA. Jak mówi św. Paweł „nieustannie się módlcie” - radość bierze się z modlitwy. Kiedy spotykam się z Jezusem, zmienia się moje serce. Łatwiej wejść w relację, ucieszyć się, zatrzymać, kiedy wszystko zaczynam od modlitwy. Kolejnym produktem, niezbędnym żeby rosło moje ciasto, jest tak jak drożdże - WDZIĘCZNOŚĆ : „w każdym położeniu dziękujcie” zawsze, nawet, może szczególnie wtedy kiedy jest trudno. Nawet jeśli Bóg dopuszcza trudne doświadczenia, to dzieje się tak, żeby relacja z Jezusem była większa. Do tych dwóch podstawowych składników trzeba dodać kolejny: potrzebujemy również wody - DUCHA ŚWIĘTEGO: „Ducha nie gaście”. Nie gaś Jego natchnień, pragnień Jego działania. Trzeba prosić Ducha Świętego żeby przyszedł, aby owocem Jego obecności była radość bo On jest jej pieczęcią.

Kiedy mam zaczyn radości potrzeba go połączyć z kolejnymi składnikami: ROZWAŻANIEM i BADANIEM SŁOWA „proroctwa nie lekceważcie, wszystko badajcie”. Jeśli Bóg daje mi Swoje Słowo, to musze się go uchwycić i według niego postępować. Iść za Nim. Jezus chce żeby Słowo wypełniało się w moim życiu. Jednocześnie trzeba nam badać czy Słowo które Bóg daje, jest widzialne w moim życiu? Ostatnim etapem jest włożenie ciasta do pieca i postarać się o to żeby ono wyrosło i nie powstał zakalec. Wierze, że to św. Paweł ma na myśli, dając ostatnią wskazówkę w tym przepisie: ”UNIKAJCIE wszystkiego co ma chociaż pozór ZŁA”. To jest stanowczość w decyzji. Kiedy zaczynam balansować, zastanawiać się, że może nic się nie stanie to na chwilę dam radę ale zło i grzech nie pozwala radości wzrastać. Wprowadza lęk i przygnębienie. Ten ostatni punkt wydaje się być najważniejszym, ponieważ od niego zależy czy chleb się uda i będzie można go jeść. Ciasto drożdżowe nie lubi przeciągów ani wstrząsów. Jeśli pozwolę sobie uchylić piekarnik w trakcie, pozwolę na to żeby ciasto opadło.

Ksiądz Bogdan w dzisiejszym nauczaniu przekonuje nas, że jeśli do tego będziemy się stosować wytrwale, to będzie w nas radość. I ta radość będzie wyjątkowa i jedyna bo moja. Nie da się naśladować kogoś w radości. Jak mówi Papież Franciszek: w adhortacji Gaudete et Exultate pisze o powołaniu do świętości „liczy się to aby każdy wierny rozpoznał swoją drogę i wydobył z siebie to, co ma najlepszego. To co najbardziej osobistego Bóg w nim umieścił a nie marnował sił usiłując naśladować coś co nie było dla niego pomyślane.” I pyta dalej dzisiejszy głoszący; „Czy potrafię rozpoznać w sobie coś wyjątkowego co Bóg tylko we mnie złożył i nikt nie może mi tego skopiować ani wziąć? Papież mówi by nie być kopią innego, bo każdy ma swoją drogę, drogę która prowadzi do nagrody w niebie. Na radość trzeba popatrzyć jako na drogę do której Bóg mnie zaprasza, w szerszym kontekście. Nie mogę patrzeć na mały wycinek mojego życia. Trzeba dzisiaj w tym przedświątecznym czasie się zatrzymać, żeby doświadczać tej radości, nią się cieszyć i rozkoszować.”

Ważnym jest, żeby nie zagłuszać w sobie radości. Natłok spraw i myśli, tempo życia - nasza codzienna aktywność zawodowa to wszystko próbuje stłumić w nas radość. Dlatego potrzebuje zatrzymać się, nie na chwilę ale na dłużej – zachwycić się tym co mam. Potrzebuje codziennie na nowo piec chleb, według najlepszego przepisu i jedząc go dawać świadectwo swojej wiary i radości. Bo kiedyś usłyszałam: jeśli nie mam radości ze swojej wiary, to będę smutnym chrześcijaninem. I by wtedy ktoś nie powiedział „jeśli Wiara jest tak smutna, to lepiej jej nie mieć”.

Dziś chce Cię zaprosić byś teraz ze mną poprosił, poprosiła Boga o to doświadczenie…
Duchu Święty przyjdź z radością do mojego serca, do mojego życia by to co teraz przygniata, co ciężkie nie przysłaniało i nie zagłuszało we mnie radości. Żeby „Wypełniała nas RADOŚĆ, która jest większa od beznadziejności tego świata” AMEN

N.Cz.

 

Pełne spotkanie modlitewne możesz obejrzeć na naszym kanale YouTube.

Video poniżej:

 

Bądź z nami na bieżąco dzięki naszym mediom społecznościowym:

 

 

 SNE Chrystusa Króla w Katowicach

 SNE Katowice

 SNE Chrystusa Króla Katowice

 

 

 

Cieszymy się, że jesteś z nami.

To dopiero początek... #ONjest - niezmienny, kochający, przy Tobie.

21 grudnia 2020

© 2017-2019 SNE Chrystusa Króla

Adres:


Plac Ks. Emila Szramka 4

40-014 Katowice

Kontakt:

 

email: snekatowice@gmail.com

Intencje modlitewne

 

Potrzebujesz modlitwy?

Wyślij swoją intencję.

MAPA

Polub stronę SNE Chrystusa Króla na Facebooku
i bądź na bieżąco ze wszystkimi informacjami:

FORMULARZ KONTAKTOWY

SKRZYNKA MODLITW